by Julianna Gąsiorowska

Red wine


Notka bez zdjęcia, gdyż nie mam co pokazać, bo testowanie nowej stopki do pikowania skończyło się na pierwszym szwie...
Siedziałam już przy maszynie gdy mąż podał mi wino do spróbowania i kazał zrobić te wszystkie rzeczy, które robi się przed wypiciem wina. Gdy "zamieszałam" wino rozlało się na przygotowany do pikowania panel: nie mysląc wiele zasypałam plamy solą, ale potem spanikowałam i próbowałam zaprać (zamiast dać soli działać). Teraz panelik leży z okładem soli, a ja zamiast pikować, czytam...

PS. Dosć przewrotne jest to, że jak poznałam mojego męża to nie lubił czerwonego wina, a ja byłam jego fanatyczką (i wina, i przyszłego męża:), a po ciąży wszystko się zmieniło: ja bezczeszczę wino colą, a mój mąż stał się koneserem.

/ Post without a picture, because I don't have nothing to show - I was supposed to test new foot, but it ended with a first stich.
I was sitting at my sewing machine already, when my husband gave me a wine to taste and told me to do all these things which you should do before drinking. When I "shake" the wine shed on my panel ready to quilt:( Immediately I put a salt onto it, but then I panicked and started to wash it (instead of giving a salt some time to start working). Now my panel is laying salted, and I'm reading instead of quilting...
PS. It's a bit funny: when I met my husband he didn't like red wine at all and I was a great fanatic of it (wine and as well my husband:), after pregnancy all changed: I drink red wine with cola and my husband become a connoisseur.

EDIT:
Sól nie pomogła:( mój mąż na pocieszenie powiedział, że te plamy mają swoją wartosć, bo wino było ze szczepu, którego w Europie już nie ma (zeżarło go robactwo) i taka winorosl rosnie tylko w Chile.
/ Salt didn't help:( my husband wanted to cheer me up and said that these staines has their value, because the red wine was from the strain which had gone in Europe (some insects ate it) and such vine grows only in Chile.

4 lovely comments / miłych komentarzy:

  1. Czerwone wino = wolne rodniki a one = młodość czy jakoś tak :D zatem wracaj do czerwonego wina.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli wychodzi na to, że picie i szycie w parze nie chodzą ;)
    A pikowanie nie zając ;). Materiał z plamą do treningów będzie w sam raz (hahaha ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. nie może być do trenowania, bo całość jest skończona i szycie od początku byłoby męką...
    plama musi zejść:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No to trzymam kciuki, żeby zeszła :)

    OdpowiedzUsuń

Veni... Vidi... Comentare...:)))

>